W samo południe

Luna o dwunastej wychodzi na spacer. Jeśli nie chcemy mieć w domu sprzątania – nie powinniśmy tego przegapiać ani przesuwać. Jeszcze jedna autystka w rodzinie…

No OK, z tą autystką może trochę przesadziłam, ale prawda jest taka, że nasza psica konsekwentnie pilnuje zegara. Przynajmniej w zakresie spacerów oraz podawania żarcia. I jeśli chcemy zredukować domowe komplikacje oraz stres – w naszym interesie jest pilnować wyznaczonych terminów.

Na ogół w południe wychodzi z nią BlueBoy. Bywa, że idziemy razem. Ale kiedy BB jest poza domem, nie ma rady – muszę się pofatygować osobiście.

Generalnie lubię te spacerki, bo zmuszają mnie do ruszenia tyłka. Ale są takie sytuacje, kiedy ledwo schodzę po schodach i wyjście z psem jest, delikatnie mówiąc, wielkim wyzwaniem. Na przykład dzisiaj. Ale jak mam do wyboru: sprzątać po psie, albo wyjść z nim na krótki spacer, to jednak wolę to drugie.

Tylko że wiecie: tu jest jeszcze Kuba. I Kuba sam w domu nie zostanie, więc muszę mu zaproponować, żeby się przyłączył. I on chętnie się przyłącza, tylko że wtedy… To ja może na przykładzie.

Jakub, spacer?
– Tak!

[zbiega po schodach z wściekle żółtym Pokemonem]

Pikaczu idzie z nami?

[dobra, niech idzie, co mi szkodzi – wyprowadzam psychopatyczną sukę, to mogę i Pokemona…]

– Kuba, idziemy do skrzynek i z powrotem, OK? Bo ja nie mam siły.
– Dobrze.

[dochodzimy do skrzynek]

Nie idziemy kółko?
– Nie, synu. Uprzedzałam, że tylko do skrzynek, bo ja nie mam siły.
– Rozumiem. Teraz kółko.

Nie mam tak do końca jasności, kto tu kogo wyprowadza. Wiem jedynie, że któreś z nich mnie wykończy. I raczej nie będzie to Pokemon…

© 2021, Rutyna Chaosu. All rights reserved.