Kredens do jadalni

Nowoczesne domy przeznaczone są najwyraźniej dla osób spędzających całe dnie poza nimi i dysponującymi dwiema na krzyż filiżankami oraz zdekompletowanym zestawem talerzy.

Bo za każdym razem, kiedy widzę projekt jakiegoś szeregowca dla warszawskich „słoików”, zastanawiam się, gdzie jego mieszkańcy mają trzymać te wszystkie szklanki i półmiski.

Nie inaczej było w przypadku naszego kompaktowego szeregowca, którego parter był jednym pokojem z aneksem kuchennym i umieszczonymi pośrodku schodami.

Najpierw mnie zirytowały słupki i podciągi, potem to, że ze schodów wszystko ma lecieć na stół (a mieliśmy wtedy kota i psa, więc miało co się sypać), a na końcu utknęłam na braku odpowiedzi na pytanie: „A gdzie ja wstawię bolesławca?”. Trzeba było znaleźć miejsce na kredens…

Kuchenno-jadalniane szaleństwo na osiemnastu metrach kwadratowych.

Tak wyglądała nasza jadalnia. To znaczy tak naprawdę ta część kuchni, w której miał stać stół, a którą moi synowie i mąż bezpodstawnie nazywają jadalnią. Od słupka do przeciwległej ściany z drzwiami na taras jest mniej więcej dwieście trzydzieści centymetrów.

Postawiliśmy ściankę z płyty gipsowo-kartonowej. Ja nienawidzę g-k, ale nic innego nie wchodziło w grę. Ta ścianka musiała być minimalnej grubości…

… żeby w powstałej wnęce (na głębokość słupka) zmieścił się płytki kredens na talerze.



Kredens był robiony na miarę, z wykorzystaniem każdego centymetra. Półki mają głębokość niecałych trzydziestu centymetrów, więc mieści się w nim cała zastawa stołowa, poza naprawdę dużymi półmiskami. Pokażę go wam na zdjęciach roboczych (z montażu):

Po siedmiu latach nie wyobrażam sobie bez niego funkcjonowania w tym domu. Jedyną rzecz, jaką bym zrobiła inaczej, są te przeszklone drzwi. Teraz podzieliłabym je (oraz całą witrynę) na pół, wzmacniając pośrodku stałą półką. Ale projektowałam ten kredens na kolanie i w biegu, bez jakiegokolwiek doświadczenia, więc uważam, że nie wyszło mi najgorzej.

W jadalni jest trochę ciasno, bo te 230 cm zajęte jest przez stół o szerokości 95. Ale spokojnie siadamy przy tym stole w dwanaście osób, co możecie zobaczyć na różnych zdjęciach z okazji wyprawianych urodzin czy świąt. Zostawienie otwartej przestrzeni nie dałoby nam więcej miejsca, a dzięki tej cienkiej ściance nie tylko schowaliśmy słupek i belkę konstrukcyjną, ale jeszcze zyskaliśmy ponad dziesięć metrów bieżących półek!!!

O naszym domu pisałam już wcześniej. Tu znajdziecie kilka wpisów ze starej Rutyny:

© 2021, Rutyna Chaosu. All rights reserved.