Jej Wysokość

Dawno nie było niczego o Księżniczce.

Otóż Księżniczka (aka Demolition Suka) po rozszarpaniu na strzępy w godzinę ostatniego posłania, dostała do spania szmatę, która niegdyś była narzutą z IKEA. Nawet dwie, z tym, że jedna nadal wygląda jak narzuta, a druga ma wyrwane trzy dziury. Poddałam się po szóstym „niezniszczalnym posłaniu dla dogów” i skazałam ją na te szmaty, bo już nie miałam siły. Może nie wyglądają atrakcyjnie, ale łatwo się piorą, a ostatecznie podłogę mamy podgrzewaną.

Luna nie podzielała mojego podejścia do tematu i ostentacyjnie uwalała się na fotelach, kanapie oraz dowolnie dorwanym łóżku – byle leżał na nim miękki kocyk, a nie jedna ze wspomnianych ordynarnych bawełnianych narzut. Jakieś zasady trzeba mieć.

No i tak się stało, że kilka dni temu nasza Hodowczyni poleciła poduszki szyte przez Inną Hodowczynię, testowane na terrierrach i podobno dżakoodporne.

„Raz kozie wio!” – pomyślałam. – „Ostatecznie święta idą i na takiej szmacie to jednak nie uchodzi…”

Obwąchała. Obsikała. Od wczoraj ani razu nie zapragnęła wypruć poduszkom bebechów, więc jest cień szansy.

Tylko nie do końca przyjęła do wiadomości, że poduszka ma leżeć na ziemi…

© 2021, Rutyna Chaosu. All rights reserved.