Gap Year

A może zrobić sobie roczną przerwę i spokojnie pomyśleć, co dalej? Przecież nie ma presji, żeby już teraz zaraz, bo będzie za późno. To nie jest sytuacja taka, jak trzy lata temu z Jakubem, kiedy trzeba było znaleźć szkołę, bo miał ostatnią (wiekiem) szansę załapania się na naukę.

Opowiadałam wam, jak mój syn zareagował na propozycję wyjazdu na kilka miesięcy do Włoch… Ja po prostu się załamałam… Gdyby ktoś zaproponował mi po maturze wyjazd na parę miesięcy do ciotki w Italii, żeby sobie złapać oddech, może pouczyć się języka, (nie że tam do roboty, skąd! nawet z kieszonkowym na drobne wydatki!) – to ja bym myślała, że łał i w ogóle pełnia szczęścia. A on mi mówi: „A co ja tam będę robił?” i jeszcze coś o tym, że musiałby zabrać pół swojego pokoju… No załamka.

Czyli szkoły pokończone i nie ma następnych. Biznes nam nie wyszedł. Żaden. Najwyraźniej to nie dla nas. Pracy dla BB nie ma. Żadnej, w której by sobie poradził. Dramat.

No dramat, dramat. Wyobraźcie sobie, że macie dwóch dwudziestoparoletnich synów, dla których po prostu nie ma miejsca w świecie, w którym żyjecie. To jak to inaczej nazwać? Niby mają całe życie przed sobą, ale nie wiadomo, co z tym życiem zrobić.

Zatem Gap Year, czyli roczna przerwa na znalezienie czegoś, co panicze mogliby robić. Na złapanie oddechu, bo po tych wszystkich latach zabrakło mi nawet cienia oparów energii, na których mogłabym dalej jechać. Na regenerację nerwów i odzyskanie spokoju. Skoro udało się dla BB uzyskać ZUSowskie orzeczenie o niezdolności do pracy i mamy ubezpieczenie zdrowotne, a Jakub od kilku lat ma na stałe przyznaną rentę z tego samego powodu, nic nas nie goni!

WAIT!

Super, Jo, ale może jednak zejdźmy na ziemię?

Oni NIE MOGĄ przez rok niczego nie robić, bo potem się nie pozbieramy przez kolejną dekadę!!! Pamiętajmy, że jak autysta wypada z rytmu, to ponowne wejście w rytm – ten, albo jakikolwiek inny, wymaga dziesięć razy więcej wysiłku.

Od maja mamy najdłuższe wakacje życia. Jak na razie pięć miesięcy wakacji. I oni mi tu po ścianach z nudów chodzą. Totalnego pierdolca dostają. BB jest nie do wytrzymania. Kuba ma dożylnie podpięty pasjans na komputerze. A obaj są na lekach, bo bez tego, to byśmy chyba codziennie wzywali pogotowie na przemian z policją! To teraz wyobraźmy sobie cały taki rok…

Nie, lepiej sobie tego nie wyobrażajmy.

Czyli niby Gap Year i wrzucamy na luz, bo już niczego nie musimy, ale jednocześnie szukamy dla chłopaków sensownych zajęć, żebyśmy się tu wszyscy nie pozabijali. Znaczy: JA szukam.

Tylko tak na spokojnie.

Też się uśmiałam.

© 2021, Rutyna Chaosu. All rights reserved.