Finalmente a casa

Dobrze jest mieć dom, do którego z radością wraca się nawet z najbardziej udanego wyjazdu.

Wróciliśmy.

Tym razem nie w środku nocy, ale i tak nierozpakowane walizki czekają na swoją kolej. Ostatnie dwa tygodnie były mocno wyczerpujące. Teraz nigdzie nam się już nie spieszy, więc możemy spokojnie i bez pośpiechu wracać sobie do naszej Rutyny. Bo Chaos to jednak nie odstępował nas ani na krok 😀

Wróciliśmy.

Zaraz zrobimy śniadanie, przejrzymy korespondencję, wstawimy pierwsze pranie, umówimy się na odbiór Luśki z hotelu… Patrzę przez moje jesienne okno na padający deszcz i ubiegłotygodniowe pałace Sabaudów oraz zaskakujące odkrycia w rozgrzanej słońcem Weronie wydają mi się niemal nierzeczywiste.

Wracamy do Rutyny.

Ale z paru powodów nie będzie ona taka, jak przed wyjazdem.

Napiszę. O wszystkim. Po kolei.

Dajcie mi chwilę.

© 2021, Rutyna Chaosu. All rights reserved.