Dzień pamięci (?)

Z wiekiem przybywa człowiekowi grobów do odwiedzenia, a ubywa nakryć na świątecznym stole…

Kurczy się świat, w jakim wzrastaliśmy. Mija to, co znamy. A kiedy tak patrzę na nowe, to wcale nie jestem przekonana, że chciałabym iśc w jego kierunku.

Forma zastępuje treść. Tej treści w ogóle coraz mniej wkoło. Smutne to i przygnębiające. Zupełnie jak niemieszczące się na nagrobnych płytach kolekcje zniczy.

Tego ostatniego nigdy nie rozumiałam. Jaki jest sens zniczowej konkurencji „Kto ma więcej?!”, a potem w tonach śmieci zalegających w cmentarnych śmietnikach??? Te wszystkie przepychanki, depczący sobie po stopach tłum, kłótnie nad grobami… Po co to komu?

Angela mówi: „Ja mam zawsze swoich rodziców na ramieniu. Mamę na jednym. Tatę na drugim.”. I bardzo blisko mi jest do tej opcji, bo o drogich mi Nieobecnych pamiętam na co dzień. Mam melodramatyczne zacięcie i histeryczną naturę jak Babcia Hala. Robię pierogi jak Babcia Helena. Piekę ciasta jak moja Teściowa. Kontynuuję miłość do ogrodnictwa Dziadka Lisa. Po Dziadku Janie Jakubie (który przez wiele lat pisał się przez ó) mają imiona moi synowie. Każdego dnia widzę ogromny wpływ Filozofa na moich synów. Nie potrzebuję specjalnego dnia w roku, żeby o nich nie zapomnieć.

Brakuje mi ich. Tak zwyczajnie. I bardzo boleję nad niewykorzystanym czasem, kiedy jeszcze tu z nami byli.


Dziś mijają trzy lata od śmierci Filozofa.

Już zawsze 1 listopada będzie nam się kojarzyć z tym pożegnaniem.

© 2021, Rutyna Chaosu. All rights reserved.