Harry Potter. 20 lat później.

Obejrzałam.

I’m the woman, Mary. I can be as contrary as I choose.

Violet Crowley

I nie zmieniłam zdania: brak J.K. Rowling jest skandaliczny. Wprawdzie pojawia się w nagraniach sprzed kilku lat, ale to jedynie podkreśla jej nieobecność. Ostracyzm filmowej ekipy wobec Autorki, na której wszyscy pozarabiali (i nadal zarabiają) fortunę, jest w mojej ocenie szczytem zakłamania i fałszu. I jeśli chodzi o młodą kadrę – jedynym, co ich ewentualnie usprawiedliwia, to wynikająca z wieku bezkompromisowość oraz skłonność do jazdy po bandzie.

Harry Potter – jako Magiczny Świat – nadal wzrusza, a powrót do niego we wspomnieniach ludzi, którzy przez dwadzieścia lat przenosili słowo na obraz, jest doświadczeniem bardzo przyjemnym i nostalgicznym.

Mamy tu i opowieści o robieniu filmu, i anegdoty o biorących w tym udział aktorach, i toczące się równolegle życie pozapotterowe. Mnie ta opowieść wzruszyła, ale wiadomo: płaczę nawet na świątecznych reklamach Allegro…

Oprócz Rowling, zabrakło paru innych ważnych dla Pottera osób. Tych żyjących – bo pięknie pożegnano wszystkich, którzy odeszli.

Szkoda.

Ludzie będą oglądać ten film nawet za pięćdziesiąt lat. Mnie już wtedy nie będzie, ale Hagrid tak.

Robbie Coltrane (Rubeus Hagrid)

© 2022, Rutyna Chaosu. All rights reserved.