Nowy rok zaczęliśmy od totalnego zaskoczenia.

Tuż przed Świętami Jakub zażyczył sobie w empiku nowego zeszytu do bazgrania oraz składającego się z kredek, flamastrów i farb zestawu „mały artysta”. U nas jest prosto: mówisz i masz, więc dorzuciliśmy co trzeba do koszyka, tylko trochę próbując przekonać go do wybrania nieco tańszego zeszytu. Nie udało się, więc odpuściliśmy, a po powrocie do domu zapomnieliśmy o całej sprawie, bo przecież mąż próbował mnie zabić burdelem na poddaszu, a BB awanturami o mycie podłogi.

Metaforycznym burdelem, rzecz jasna. Żeby mi tu nie było.

No i w noworoczny poranek koło jedenastej weszłam do Kuby pokoju, żeby mu podsunąć pod nos telefon z Madre po drugiej stronie i zobaczyłam to:

I mimo dwudziestopięcioletniej znajomości z Jakubem totalnie mnie zatkało. Czego i państwu życzę.

PS.

On zawsze lubił zajęcia plastyczne. Przeróżne. Bagrze w tych swoich zeszytach od wieków. W szkołach wyżywał się na ceramice i pracach ręcznych. Robili nawet jakieś dekoracje na sprzedaż. A ja nadal nie potrafię tego konstruktywnie wykorzystać… Cholera, chyba nie nadaję się na Matkę Autysty.

Powinnam mu znaleźć jakieś zajęcia plastyczne, nie?

[EDIT]

Po wczorajszym wrzuceniu na szybko tematu na FB dostałam kilka rad. I bardzo za nie dziękuję.

To prawda, że można Kubie zamienić zwykły zeszyt z cienkimi kartkami na blok do malowania. Można też dać przykład samemu używając lepszych materiałów i liczyć, że będzie chciał ich użyć. ALE to nie jest takie proste.

Po pierwsze: Kuba nie lubi, jak mu się wchodzi na jego teren. Dosłownie i w przenośni. Generalnie nie lubi, kiedy ktoś mu wchodzi do pokoju, a jeszcze bardziej irytują go jakiekolwiek uwagi dotyczące tego, czym jest zajęty. I jeśli wymyśli sobie malowanie postaci z kreskówki, to próba wpłynięcia na to, w jaki sposób ma malować, zostanie potraktowana jako niepożądana ingerencja.

To jest jego świat, jego zajęcie i nie życzy sobie, żeby ktokolwiek mu w tym przeszkadzał.

I ja tak sobie myślę, że chyba jesteśmy (tak generalnie) zbyt zafiksowani na poprawianiu i dążeniu do doskonałości. Ja już się nauczyłam, że nie zawsze musi być idealnie, żeby było dobrze. Jeśli Jakub chce sobie malować na zeszytowych kartkach i jest z tego malowania zadowolony, to po co mu przeszkadzać?

Ale jakieś zajęcia plastyczne chyba faktycznie trzeba będzie mu znaleźć…

© 2022, Rutyna Chaosu. All rights reserved.