Aplikacja

Nie chciałabym wyjść na jakiegoś totalnie niedzisiejszego ramola, ale coraz mniejszą miłością darzę nowoczesność. Mimo niekwestionowanych udogodnień, jakie ze sobą niesie.

Piwo

Zbyt wiele sobotnich atrakcji odreagowaliśmy w niedzielę Pewnym Miejscem, Ikeą i domową kolacją al fresco.

Przelew

Spędziliśmy bardzo miło sobotę. Wróciliśmy do domu. Panicze poszli do siebie, a my otworzyliśmy butelkę MP i zaczęliśmy przygotowywać Pollo Allegro.

Noc Świętojańska

Konia z rzędem temu, kto się jeszcze łapie w tym wszystkim.

W naszej kulturze zakotwiczyła Noc Świętojańska. Te ogniska i wianki puszczane na wodę. Tymczasem przecież Letnie Przesilenie, znane jako Midsummer (nie mylić z Midsomer – chociaż kto ich tam wie…) mamy w nocy z dwudziestego pierwszego na dwudziesty drugi czerwca, a świętego Jana obchodzi się dwa dni później. W związku z tym Noc Świętojańska to ta z dwudziestego trzeciego na dwudziesty czwarty. I niewiele ma wspólnego z sobotą (chyba, że akurat tak wypada w kalendarzu…).

Dodajmy do tego kwiat paproci i mamy komplet.

Nic się nie trzyma kupy. Nawet etymologia słowa Kupała.

Lady of Shalott

Od wieków nie jestem romantyczką, a Lorda Tennysona znam głównie z nazwiska, ale swego czasu poruszył mnie Waterhouse. No i jestem wielką fanką Loreeny. Jeśli dodamy do kompletu różę, która właśnie zaczyna kwitnąć w moim […]

Gra pozorów

Miałam niedawno taką refleksję odnośnie pokazywania w mediach niepełnosprawności, że strasznie się ją zakłamuje (tę niepełnosprawność), pokazując jednowymiarowo. Bo albo dramat i tragedia, albo wszyscy jesteśmy uśmiechnięci i tacy łał! Tymczasem w realu nigdy nic nie jest „total-super!” ani „totalna tragedia”. W realu mamy totalny mix.

I chyba właśnie dlatego piszę od dziesięciu lat te rutynowe blogi, walczę z sobą o książki i zanudzam wszystkich dokoła opowiadając o prawdziwym życiu rodziny z autyzmem w tytule.

Sobota

Wpadam na szybko z tajnym wpisem, bo jestem cholernie zarobiona, co generalnie w moim aktualnym stanie mogłoby oznaczać konieczność wstania z łóżka i zwleczenia się po schodach na dół po herbatę, ale nie… Tym razem […]

Read More

Witamy w świecie bankrutów

Po ostatnich podwyżkach (chyba wszędzie i wszystkiego, ale w szczególności rat kredytu hipotecznego), z Pitera pensji została nam dniówka w wysokości dwanaście pięćdziesiąt na osobę.

Mój mąż zapadł się w czarnej depresji, a ja weszłam w tryb awaryjny, który polega na tym, że wzięłam kartkę i zaczęłam się zastanawiać, z czego możemy zrezygnować. Bo dopóki mamy wydatki, z których możemy zrezygnować, sytuacja nie jest dramatyczna.

Strajk

Wszystko ma swój kres. A na czele tej listy znalazła się ostatnio moja cierpliwość.

Dla zachowania porządku kres nastąpił w poniedziałek z rana. Wytrzymali do południa, a następnie BB usiadł przede mną przy stole ze znaczącą miną.